OH YEAH?!?!?!?!?!? YEAAAAAAAAAH!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! OH YEAH?!?!?!?!?!? YEAH!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! PLEASE TURN ON THE LIGHTS SO I CAN SEE YOU ALL...WOW I CAN'T SEE THE FUCKIN' END OF YOU...WARSAW, POLAND YOU'RE FUCKING AMAZING!!!!!!!!!!!!! Kilka cytatów z dnia wczorajszego, bo właśnie tak było, było...FUCKING AMAZING...Powiem tak...nigdy nie byłem na takim koncercie, NEVER!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Nie wiem naprawdę od czego zacząć, więc chyba poprostu opiszę po krótce po kolei co się działo...Na koncert dotarliśmy ze świtą ok. godziny 17:20, niestety był to już czas dla Anthraxu, ale jeszcze załapałem się złapać kilka świetnych numerów. Od razu na wejściu słyszę OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOONLY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Fuck YEAH!!!!! Później I AM THE LAW pozamiatało trochę ludźmi, ale Belladonna trzeba przyznać, że wokal niesamowity cały czas, wysokie partie, niskie, wszystko na miejscu i ten taki nowojorski styl całego zespołu, Scott Ian jak zwykle skakał, śpiewał, bez wątpienia jeden z lepszych gitarzystów metalowych wszechczasów. Trochę zapomniany zespół ale koniecznie jak ktoś nie miał styczności, musi poznać, KONIECZNIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dobra teraz przyszedł czas na Megadeth, tylko, że człowiek nie wielbłąd, musi pić, więc...koncert zespołu Megadeth odbył się pod kątem stania w kolejce 45 minut po piwo, ale poznałem kilka ciekawych osób i wymieniłem z nimi poglądy na temat koncertu przez co te 45 minut upłynęło w iście błyskawicznym tempie. Załapałem się na szczęście aby usłyszeć Symphony Of Destruction!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! No dobra ale Slayer'a to już trzeba było zobaczyć, tego to nie przegapię!! Pod scenę (na ile to było możliwe bo już wtedy było miliard ludzi) i jazda. Uwielbiam takie zespoły, bo po prostu jedzie czołg przez cały plac koncertu, Araya jest bykiem i śpiewa jak na płycie...Mają tyle energii w sobie mimo prawie 30 lat istnienia, że spokojnie mogliby oddać trochę niektórym młodszym zespołom. Przypominam, że Araya ma 49 lat i nie gra bluesa tylko niczym kombajn zbiera żniwo za pomocą muzyki jaką piszę razem z zespołem...Same klasyki, bez wątpienia jest to zespół na który wybiorę się na pewno jeszcze w przyszłości...Na koniec SOUTH OF HEAVEN...salvation has come!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! I oczywiście zamykające większość koncertów Slayer'a obecnie RAINING BLOOD!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Chyba nie muszę nic pisać...nie...nie muszę...zwłaszcza, że...JUŻ CZAS!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Panowie z techniki zbyt długo nie bawili się z nagłośnieniem i dużo ludzi obawiało się jak to wyjdzie z dźwiękiem, który moim zdaniem w przypadku innych zespół był znakomity, najnowsze technologie robią swoje, naprawdę nie można było się do niczego przyczepić, a że jestem audiofilem i wszystko muszę mieć w najwyższej jakości to zawsze bardzo zwracam na to uwagę i z pełnym obiektywizmem podchodzę do tego zagadnienia...OK...Jak zwykle "Ecstasy Of Gold" Ennio Morricone jako intro...CIARY NA CAŁYM CIELE!!!!!!!!!!!!!!!!!AAAAAAAAAA...Tsss..Tsss...Tsss...Tsss... (dźwięki hi-hatu:))) I JAZDA!!!!!!!!!!!!!!! CREEPING DEAAAAAAAAAAATH!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Światła, telebimy, nagłośnienie, naprawdę mocne uderzenie, ciężkie gitary, nie tam jakiś overdrive, metal siarka i to jest to!!!! Wszyscy pieprzą, że Urlich to bębniarz do dupy...tak? To zagrajcie na takich obrotach w jego wieku koncert 2 godzinny gdzie nie gra się ballad tylko pompuje ogromną dawkę emocji i szaleństwa w publiczność...Dla mnie jest mistrzem tak jak każdy w tym zespole. Świetny kontakt Hatfielda z fanami, rozmowy, oni bardzo dobrze wiedzą jak rozmawiać z tak niesamowicie wielkim tłumem...Pirotechnika rodem z Rammsteina, wielkie 20 metrowe słupy ognia po bokach sceny i trochę mniejsze na scenie...aż się ciepło zrobiło...Fajerwerki, wybuchy przed One, poczułem się jak na wojnie. NIE-DO-O-PI-SA-NIA!!!!!!!!!!!!!!!!! Każdy utwór to klasyk sam w sobie, również znalazło się kilka utworów z nowej płyty. Nie po kolei, ale na pewno było: Creeping Death, Master, Sad But True, Fuel, Blackened, One, Sanitarium, Fade To Black, Hit The Lights, Four Horseman, Seek and Destroy, For Whom The Bell Tolls, That Was Just Your Life, All Nightmare Long, Cyanide, Nothing Else Matters, Enter Sandman, Stone Cold Crazy...i jeszcze coś ale nie pamiętam co;) Koncert trwał 2 godziny w niesamowitej oprawie, nie spodziewałem się czegość takiego, 198 zł za taką imprezę to śmiech na sali (to dla tych wszystkich co mówili,że za drogo;). Na koniec James powiedział piękne słowa..."Gramy już prawie 30 lat i cały czas jesteśmy razem, tak jak cała WIELKA CZWÓRKA...W jakim innym gatunku muzycznym poza rock n roll'em zdarza się coś takiego?"...fakt...patrzę na opisy gg ludzi, którzy byli na koncercie...cytuje pewną osobę..."niezapomniane wrażenia"...Do następnego...Siup!!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz