czwartek, 24 marca 2011

Fallout (muzyczne perełki z gier komputerowych - cz. 2)


Żar leje się z nieba, żar wylewa się przez szczelinę w pękniętej osłonie reaktora atomowego, żar bije od gorącej jeszcze lufy karabinu... A bryła lodu w żołądku, mimo otaczającego piekła, nie chce stopnieć.


Co jakiś czas nachodzi mnie nostalgia i wspominam grę komputerową Fallout z takim rozrzewnieniem, jak starsze pokolenie wspomina MŚ w piłce nożnej z 1974 roku i z jakim za 15 lat będziemy zapewne wspominać karierę Adama Małysza.

Kiedy pierwszy raz zagrałem w ten kultowy produkt miałem może z 15 lat. Jego klimat zmiótł mnie z powierzchni Ziemi. Resztki cywilizacji próbującej pozbierać się po katastrofie, postnuklearne pustkowia pełne zmutowanych zwierząt (i ludzi też, jak się później okazało) - to wszystko działało na moją psychikę tak silnie, jakby spadło na nią kowadło. Atmosfera była tak gęsta i lepka, że można było odnieść wrażenie, iż zrosi monitor komputera. Gigantyczna w tym zasługa skomponowanej przez Marka Morgana ścieżki dźwiękowej.



Muzyka w pierwszych dwóch częściach Fallouta jest wzorowa. Nie narzuca się, nie wychodzi na pierwszy plan, ale genialnie buduje atmosferę. Niektóre ścieżki, jak powyższa, brzmią wręcz upiornie, potępieńczo, nieuchronnie zaszczepiają w umyśle słuchacza niepokój.



Jak to ambient - nie ma tu klasycznego szkieletu muzycznego, jest to coś znacznie bardziej ulotnego i nienamacalnego, coś co jest fragmentem otoczenia, niczym powietrze albo elektryczność. Dzięki temu właśnie fantastycznie i jakby niezauważalnie integruje się z miejscem, z wydarzeniami, z uczuciami.



W oddali widać sterczące kikuty, ruiny wielkiego miasta. Zwęglony symbol upadku ludzkiej rasy. Smagany piaskowymi burzami, niczym szkielet wędrowca, który z wycieńczenia padł w trakcie zuchwałej wędrówki.



Jeśli to co mówię do Was nie przemawia i nie do końca rozumiecie o co w tym chodzi, to proponuję taki eksperyment: zgrajcie tą muzykę na telefon/empetrójkę i idźcie na spacer, najlepiej w jakieś wyraziste miejsce typu obszary postindustrialne, jakieś targowisko, miejskie peryferia. Ten rodzaj muzyki w niesamowity sposób potrafi wpływać na postrzeganie otoczenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz