Jakiś czas temu jadąc autobusem warszawskiej lini 119 słuchałem Antyradia...Zazwyczaj radia nie słucham, ale tutaj jest w miarę trzymany poziom chociaż widać, że chłopakom brakuje trochę utworów bo np. Rooster leci sobie 3 razy w ciągu 2 godzin. Kocham ten utwór, no ale chyba są też inne Alicje w krainie zaczarowanych łańcuchów? Mniejsza, bo uszy me zmęczone ciężkim dniem jednak złapały pewne piękne dźwięki. Początek...myślę, Pink Floyd, nie, nie ta gitara a jako, że Archive nie słucham (a chyba zacznę) to nadal pozostaje w tajemniczym rozwoju zdarzeń muzycznych. !!!!!!!!!!!WITHOUT YOUR LOVE YOU'RE TEARING ME APART!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Wchodzi jak nóż w masło, i to dobrze naostrzony...Nie wiem, nadal nie wiem ale staram się nie zapomnieć tej frazy aby później w domu sprawdzić pochodzenie tego cuda...Natłok spraw i zmęczenie deaktywują mózg i kilka dni mija w nieświadomości...Na ratunek przychodzi pewna czarownica o tajemniczym imieniu...Karolina;-))) i tak wybrzmiewa od kilkunastu minut utwór Again...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
w oryginalne utwór ma 16 minut... wolno się rozkręca... jeden z moich ulubionych tej grupy.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
niska koleżanka z I klasy LO :)
Ano ma i dzięki temu jeszcze bardziej wkręca...
OdpowiedzUsuńmi on mozg rozsadza i chyba w ogole wszystkie tkanki. kosmos i juz.
OdpowiedzUsuńa tak by the way: obserwuje:D
OdpowiedzUsuń